Repatrland ’45Po wojnie nazwano ich repatriantami. Przyjechali na Ziemie Odzyskane z obozw, Syberii, Kresw Wschodnich i centralnej Polski nie z wyboru, lecz z koniecznoci. czya ich nadzieja, e znajd tam nowy dom. Zamiast obiecanego bogactwa zastali dziki zachd obc przestrze, w ktrej trzeba byo zacz wszystko od nowa. Repatrland 45 to zbiorowy portret naszych przodkw przybywajcych do kosmopolitycznego tygla. Na Ziemiach Odzyskanych mieli zatrzyma si tylko na chwil, a
Shopping security
Each payment you make on thelockerguy is secured with strict SSL encryption and PCI DSS data protection protocols
product description
Why choose thelockerguy wholesale?
Po wojnie nazwano ich repatriantami. Przyjechali na „Ziemie Odzyskane” z obozów, Syberii, Kresów Wschodnich i centralnej Polski – nie z wyboru, lecz z konieczności. Łączyła ich nadzieja, że znajdą tam nowy dom. Zamiast obiecanego bogactwa zastali dziki zachód – obcą przestrzeń, w której trzeba było zacząć wszystko od nowa. „Repatrland ’45” to zbiorowy portret naszych przodków przybywających do kosmopolitycznego tygla. Na „Ziemiach Odzyskanych” mieli zatrzymać się tylko na chwilę, a zostali na pokolenia.
Nazwano ich repatriantami, wrzucono do tygla i próbowano przetopić na jednolitą masę.
Jedni jechali tu z niemieckich obozów koncentracyjnych, bo nie mieli dokąd wracać – ich domy po wojnie nie stały już w Polsce. Innych przez Syberię wygnano z Kresów Rzeczypospolitej. Byli też i tacy, którzy sami wyruszyli w podróż w nieznane z centralnej Polski, Podhala i Wielkopolski. Łączyło ich tylko jedno – wszystkich propagandziści przekonywali, że przybywają na bogate „Ziemie Odzyskane”. Ale one okazały się „dzikim zachodem”, obcą planetą.
Ich trudnych przeżyć nie dało się opisać wykwintnym językiem poematów. Odtwarzali więc swoje doświadczenia, jak tylko potrafili i czuli – każdy inaczej, ale zawsze całym sobą.
„Repatrland ’45” to opowieści o naszych przodkach przybywających od 1945 roku na nową „ziemię obiecaną”, nie do szklanych, lecz ceglanych, poniemieckich domów i kamienic. Do kosmopolitycznego Repatrlandu, w którym mieli zatrzymać się tylko na chwilę, a zostali na pokolenia.